czwartek, 22 października 2015

Życie youtubera Yoczooka

Yoczook normalny osiemnastolatek który nie wiódł takiego normalnego życia jest Youtuberem którego prawie każdy go rozpoznaje na ulicy, on ma zwariowane historie nie które smutne nie które wesołe.
W 2014 roku Yoczook poszedł do nowej szkoły, gdy szedł korytarzem każdy krzyczał:
-O mój boże to Yoczook, nie mogę w to uwierzyć.
Chłopak się cieszył że tyle ludzi go ogląda lecz był trochę wyobcowany, ale to się zmieniło gdy spotkał jednego chłopaka o imieniu Alan i dziewczynę o imieniu Sandra, oni również znali Yoczooka e zalbytnio się tym nie zachwycali i  Yoczook doceniał to w nich wiec podszedł do Sandry i Alana i się przywitał, Alan powiedział;
-Cześć.
A  Sandra:
-Hej, ty jesteś z youtube co nie ?
Yoczook na to ;
Tak, wy jak na razie jedyni się tym nie zachwycacie i bardzo to doceniam, a tak dokładnie to jestem Łukasz.
Sandra i Alan się uśmiechali do Yoczooka i powiedzieli:
-Miło Cię poznać w naszej szkole.
Chłopak od razu ich polubił, od tej chwili byli najlepszymi przyjaciółmi.
Spędzali ze sobą coraz częściej czasu podróżując.
Postanowili w lato pojechać gdzieś razem na wakacje, każdy wymyślał gdzie chce jechać, Alan najbardziej chciał pojechać do Hiszpanii nad morze.
Sandra chciała pojechać do Holandii na wielkie Wesołe Miasteczka, Yoczook marzył o wyjeździe w góry.
Postanowili że pojadą w te trzy miejsca najpierw nad morze, śpią we trójkę w drewnianych domach, pływają w morzu.
Byli nad morzem dwa tygodnie spędzają razem cudowne chwile, ale teraz będą jechać do Holandii.
Byli na dużej ekstremalnej karuzeli i Alan zwymiotował później poszli na młyn bez Alana bo on się źle czuł i poszedł sobie do baru obok młyna, gdy na młynie zrobiło się zimno Yoczook dał Sandrze swoją kurtkę ona mu podziękowała i uśmiechali się do siebie ona mu się strasznie podobała ale się bał zapytać bo ona była jego najlepszą przyjaciółką prawie siostrą i nie wiedział co by ona odpowiedziała, wiec się nie odzywał, Sandra miała taki sam problem jak jej przyjaciel.
Gdy przyszli do hotelu to Alan od razu się położył, a Sandra i Yoczook jeszcze ze sobą rozmawiali.
Po dwóch tygodniach grupka przyjaciół poleciała na Mont ewe rest.
Przyjaciele wspinali się i wygłupiali jednocześnie.
Sandra razem z Alanem rozmawiali, gdy nagle grunt zawalił się pod Sandrą, Alan ją objął w ramionach i ją uratował przed śmiercią.
Koleżanka dziękowała koledze, Yoczook spojrzał na nich i od razu odszedł.
Sandra poszła porozmawiać z przyjacielem i zauważyła że jest na kogoś zły.
Zapytała się go o co chodzi ?
On bez odpowiedzi zszedł z góry i zaczął się pakować, Sandra pobiegła za nim i poprosiła go o pozostanie, Yoczook z wątpliwością został,
Gdy nadeszła noc chłopak nie mógł zasnąć z myślą o tym co się zdarzyło na górze, lecz dziewczyna usiadła na dworze i rozmyślała czemu jej przyjaciel się dziwnie zachowywał.
Rano Sandra poszła do kolegi porozmawiać z nim drugi raz, Yoczook nie chciał zbytnio jej towarzystwa, ale postanowił z nią pogadać, przyjaciółka się zapytała :
- Co się stało jesteś na kogoś zły ?
A on na to :
- Tak jestem wściekły na ciebie i Alana, widziałem jak wczoraj się przytulaliście, mnie to zraniło bo ty mi się bardzo podobasz i nie chciałem Ci mówić dlatego że nie wiedziałem jak zareagujesz.
Alan usłyszał całą rozmowę i się wtrącił :
- Ale my się nie przytulaliśmy, ja ją uratowałem bo by spadła do przepaści.
Yoczookowi zrobiło się głupio o tą sytuacje i przeprosił kolegę i koleżankę.
Razem znów się zaczęli przyjaźnić i mają zamiar spędzić z ze sobą spaniałe chwile.
Przyjaciele poszli się wspinać na Moon ewe rest.
Alan się gramolił, a Sandra i Yoczook rozmawiali o tym co wczoraj chłopak powiedział, gdy przyjaciel postanowił się zapytać dziewczyny czy che z nim chodzić, nagle usłyszeli krzyk Alana oznaczającym że spada lawina przyjaciele zdążyli się schować oprócz Alana, szukali go godzinę, jak się zrobiło zimno postanowili zadzwonić po pogotowie ratownicze, po kilku godzinach znaleźli Alana przysypanego pod stertą śniegu, był roztrzęsiony i cały zimny.
Przyjaciele się bali o kolegę i zupełnie nie wiedzieli co zrobić, gdy zobaczyli przyjaciela, przytulili się do niego i obiecali że będą się nim opiekować do puki się nie polepszy, ale tym czasowo chłopak musiał pojechać do szpitala by go zbadali.
Gdy Alan jest w szpitalu poza górami, Yoczook i Sandra znów usłyszeli krzyk i wybiegli z schroniska by zobaczyć co się dzieje.
Widzieli ludzi którzy uciekali i chowali się przed drugą lawiną, dziewczyna zobaczyła sześcioletnie dziecko które miało nogi zasypane śniegiem i nie może się uwolnić, powiedziała Yoczookowi co zobaczyła, więc chłopak postanowił jak najszybciej pomóc, podbiegł do dziewczynki i razem z przyjaciółką wyciągnęli dziecko ze śniegu i się schowali do schroniska.
Inni ludzie próbują zabić okna deskami i zamykają na klucz wszystkie wyjściowe drzwi.
Po lawinie Alan zadzwonił do przyjaciół i się zapytał czy wszystko dobrze bo widział w telewizji co się stało w górach i chciał tam pojechać ale przyjaciele mu zabronili.
Rano Yoczook, Sandra i mała dziewczynka porozmawiali ze sobą i się dowiedzieli że dziecko ma na imię Zosia i że przyjechała z czteroletnim braciszkiem i mamą, wiec poszli zobaczyć na tablice osób zmarłych w tą lawinę, przyjaciele czytali dziewczynce imiona i nazwiska, a ona miała mówić czy to jej mama i jednego razu gdy powiedzieli imię Zosia z płaczem powiedziała że to jej rodzic, ale nic nie było wiadomo o jej braciszku Szymku, dziewczynka modliła się żeby jej rodzeństwo żyło, nagle mały chłopczyk przytulił się do Zosi, a Sandra się zapytała czy to jej braciszek, dziewczynka z łzami szczęścia powiedziała cichutko:
-Tak.
Yoczook się zapytał z jakiego miasta są i czy mają jakąś rodzinę w swoim mieście, i się okazało że mieszkają w Warszawie czyli tam gdzie przyjaciele, ale nie mają innej rodziny mieli tylko mamę która zmarła.
Osiemnastolatki razem się opiekują dziećmi do puki nie wyjadą lecz trochę jest im ciężko już są zmęczeni muszą poczekać kilka dni do puki się nie uspokoi.
Alan bez przerwy dzwoni do nich czy im nic nie jest, przyjacielem wspólnie wymyślają co potem będzie z dziećmi.
Pewnej nocy Yoczook z Sandrą gdy  wyszli przed budynek, siedzieli na schodach i rozmyślali, dziewczyna położyła głowę na ramieniu przyjaciela, chłopak się ucieszył ale postanowił że to nie chwila na pytanie które chciał zadać przyjaciółce, powiedział do siebie :
- Może innym razem.
Dziewczyna usłyszała płacz Szymonka i od razu pobiegła do niego, a chłopak za nią, gdy tam dotarli zastali chłopczyka chowającego się z płaczem pod kołdrą, Sandra się zapytała Szymka co się stało,
czterolatek na to;
- Miałem taki sen w którym byłem właśnie tutaj w górach i była lawina i wszyscy umarli razem z mamą i Zosią, ja byłem tylko sam a wokół mnie śnieg.
Dziewczyna powiedziała:
- To tylko zły sen.
Chłopiec poprosił Sandrę o zostanie z nim do puki nie zaśnie, dziewczyna się zgodziła, Yoczook patrzał na przyjaciółkę i małego Szymonka, pomyślał sobie jaką dobrą matką była jego najlepsza koleżanka.
Ostatni dzień nie spokojnej pogody w górach, przyjaciele się pakowali, ale nadal nie wiedzieli co zrobić z dziećmi, więc postanowili wziąć ich ze sobą.
Zostały dwie godziny do wyjazdu do Warszawy nastolatkowie i Zosia nie mogą znaleźć małego czterolatka, wszędzie go szukali, Zosia zaczęła płakać, Yoczook się zapytał czemu płacze sześciolatka odpowiedziała:
- Po prostu nie chcę być sama.
Chłopak powiedział:
- Na pewno go znajdziemy, a jak nie masz przecież nas nie opuścimy Cię i pamiętaj to.
Dziewczynka uśmiechnęła się.
Nagle wydostawał się wrzask spod drewnianych belek, inni ludzie nie wiedzieli z którego dokładnie miejsca, gdy nagle Sandra wzięła siekierę i rozbiła belki, weszła tam gdzie słyszała krzyk i zobaczyła Szymona, przytuliła się do niego i wyciągnęła go.
Po dwóch godzinach polecieli helikopterem do Warszawy.
Przyjaciele byli lokatorami, więc postanowili wszyscy razem że dzieci będą z nimi mieszkać, do puki nie znajdą im zastępczej rodziny.
Sandra i Yoczook dla dzieci są jak rodzice, Szymon i Zosia troche już nie pamiętają swojej mamy, a tatę nigdy nie spotkali, przyjaciele boją się jak zareagują dzieci jak się dowiedzą że będą musiały iść do zastępczej rodziny.
W domu poznali dzieci z Alanem i powiedzieli im że będą musieli szukać im rodziny, Zosia i Szymek ze smutkiem zapytali się czemu nie mogą zostać z nimi, a Yoczook na to :
- Nie możemy się wami opiekować bo mamy szkołę, nie będziemy mieć czasu dla was, ale jak będziecie w innej rodzinie będziemy was odwiedzać na pewno.
Dzieci się zgodziły i się ucieszyły.
Rano przyjaciele znaleźli rodzinę dla dzieci, pożegnali się.
Gdy przyszli do domu Yoczook znalazł chwile do pytania przed kilkoma dniami, Sandra się zgodziła, i już żyli szczęśliwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz